Z nadzieją podeszliśmy do rozmów z Ministerstwem Zdrowia. Niestety, zaproponowane zmiany nie są w naszej ocenie rozwiązaniem, które możemy zaakceptować.

  1. Propozycje dotyczą tylko zmiany wskaźnika, który realnie wpłynie na poprawę zarobków tylko tych, którzy otrzymują dziś minimalne wynagrodzenie.
  2. Realizacja wzrostu wynagrodzeń w związku z podniesieniem wskaźnika bez zmiany wyceny nie jest możliwa. Otrzymaliśmy już sygnały, że część pracodawców wykorzysta to jako pretekst do zwolnień i likwidacji oddziałów rehabilitacji. Szczególnie, że w okresie pandemii szpitale realizują mniej świadczeń w tym zakresie.
  3. Uważamy, że osoba z wyższym wykształceniem medycznym powinna zarabiać dwukrotność średniej krajowej.

W związku z powyższym nie akceptujemy propozycji Ministra Zdrowia i żądamy dalszych rozmów.

Równocześnie nie rozumiemy tych, którzy uznali, że propozycje te są wystarczające. Takie podejście jest świadectwem ignorancji i nieznajomości realiów funkcjonowania fizjoterapii finansowanej z publicznych środków.

Fizjoterapeuci są samodzielnym zawodem medycznym i bierzemy aktywny udział w procesie leczenia milionów Polaków. Od początku istnienia samorządu podnosimy problem zarobków fizjoterapeutów w publicznej ochronie zdrowia. Niezmiennie stoimy na stanowisku, że wynagrodzenie musi odzwierciedlać nasze kompetencje, odpowiedzialność, doświadczenie.

Wykorzystywaliśmy i wykorzystujemy wszelkie możliwe działania, zgodne z prawem, które pozwalają nam działać na rzecz podwyższenia wynagrodzeń fizjoterapeutów. Jednak system prawny uprzywilejowaną pozycję dał tu związkom zawodowym i to one uczestniczą w pracach w ramach Rady Dialogu Społecznego z prawem głosu. W ostatnim czasie jeden z nich zaprosił nas jako doradców i dlatego mogliśmy wziąć udział w obradach tego gremium. Byliśmy jednymi, którzy przedstawili rzetelne analizy i obraz sytuacji fizjoterapeutów. Nie doczekaliśmy się żadnego głosu merytorycznego, ze strony innych podmiotów reprezentujących przedstawicieli naszego zawodu.